Dwudniowy wypad na belonę. 17-18 maj 2008
(Jasiek,Józek,Bodzio,Kolas)
Pierwsza ryba na kiju ... sorki za przekleństwa ale to przez emocje
Obróbka wstępna.
Port Gdynia.
Kapitan Jaśku nadzoruje prawidłowość odejścia z nabrzeża.
Prawie na zatoce.
Pierwsze wymachiwanie wędą.
Na zatoce Gdańskiej.
W tle Puck.
Dał Kapitan troszkę luzu-dobry ten nasz Master.
I dalej do kuchni przygotować "korytko" dla załogi.
Przyfarciło i zaczęły się połowy....
...i tu można rozwinąć fantazję w opowiadaniach o wielkości,walce,ilości sztuk...
Pyszczek jak cążki ...słowa Bodzia-inne teksty po godzinie 22.00
.....co widać w rozwarciu.
Patroszenie,mycie....
....
....
Puck-miasto. U Kaszuba.
Troszkę folkloru. Najpierw mięcho...Bodzio się postarał wyśmienicie. Kapitan na "oku" Belona "wyszła" kapitalnie...mi to w nocy dosłownie(bujało łajbą)
...tylko te świecące ości. Pora na powrót do Gdyni. ... Na wejściu do portu ruch,że ja pierdziu. ... Pilot okazał się niepotrzebny-poradziliśmy.
(przy takim kapitanie i załodze nie dziwne)
Wypad wędkarsko-szkoleniowy uważamy za bardzo udany aczkolwiek wspomnienie moje są bardzo "zwrotne"-- ta cholerna fala.